Wokulski Stanisław

„A jednakże ten Don Quichot był szczęśliwszy ode mnie! Dopiero nad grobem zaczął budzić się ze swych złudzeń… A ja…”

„Czy ja rzeczywiście kocham Izabelę? Czy jest ona osobą, z którą potrafiłbym żyć do końca życia? A ona to kocha mnie, czy może moje pieniądze?”
Tak z pewnością wielokrotnie myślał Wokulski – jeden z czołowych bohaterów „Lalki” Bolesława Prusa. Człowiek ten, żyjący na pograniczu dwóch światów: romantycznego i pozytywistycznego, od początku starał się zostać jednostką światłą i wykształconą. Pracując w winiarni Hopfera, uczęszczał jednocześnie do Szkoły Przygotowawczej, a następnie studiował w Szkole Głównej:

„W dzień służył gościom przy bufecie i prowadził rachunki, a w nocy uczył się…” W 1863 roku przerywa na krótko edukację i bierze udział w powstaniu styczniowym. Na Syberii kontynuuje naukę, jest otaczany szacunkiem i doceniany przez petersburskie towarzystwa naukowe. Po powrocie do kraju wraca do pracy w sklepie Minclowej, żeni się z nią, a po jej śmierci przejmuje majątek. I odtąd zaczyna się nowy rozdział w życiu Stanisława Wokulskiego. Spotyka w teatrze pannę Izabelę Łęcką. To dla niej Wokulski postanawia zdobyć fortunę i dlatego też wyjeżdża do Rosji. Słowem – Izabela go zauroczyła. Wraca z wielkim majątkiem i pragnie zbliżyć się do arystokratycznych kręgów. Podejmuje działalność kupiecką, tworzy spółkę handlową, wciągając w nią warszawską elitę, a w tym ojca Izabeli – Tomasza Łęckiego. Dowiedziawszy się o problemach finansowych Łęckich wykupuje ich srebrną zastawę, kamienicę, a następnie spłaca długi. Takie postępowanie budzi podejrzenia Izabeli, sprawia, że Łęcka zaczyna pogardzać Wokulskim. Jest świadoma tego, iż oto zwykły kupiec, „pień z czerwonymi rękoma” pragnie zdobyć jej miłość. Tymczasem Stanisław zachowuje się jak romantyczny kochanek. Kocha się beznadziejnie w Izabeli, idealizuje ukochaną, a nawet próbuje popełnić samobójstwo, jak Gustaw z IV części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Daje się obezwładnić miłości, nie dostrzegając przy tym realiów. Wokulski nie zdaje sobie sprawy, że Izabela to kobieta dumna, zimna i wyniosła, która gardzi ludźmi bez tytułów. A przedsiębiorca i filantrop nie może poradzić sobie w uczuciach. Jest romantykiem, a także entuzjastą nauki i postępu, posiada umiejętności bogacenia się, a również charakteryzuje go chęć pomagania innym (np. Wysockiemu, Węgiełkowi, Magdalence; bierze udział w kweście) – jest więc i pozytywistą. Wokulski piął się nieustannie do góry, awansował z posady zwykłego subiekta na studenta, a potem kupca z ogromnym kapitałem – człowieka sukcesu. Ale to mu absolutnie nie wystarczyło, chciał wstąpić do salonów arystokracji. Mówił:

„Z komórki przy sklepie do buduaru hrabiny co za skok. Czy aby nie za prędko awansuję?”

Ów awans był środkiem, który miał doprowadzić go do małżeństwa z Izabelą. Niestety, nie charakter, wiedza czy pieniądz w myśl ówczesnej arystokracji decydowały o wartości człowieka, ale jego pochodzenie, tytuł i majątek ziemski. Izabela nie chciała wiązać się z reprezentantem niższego stanu:

„Z salonów kwirynału do sklepu…
To już nawet nie upadek, to hańba!”

Wokulski za wszelką cenę chciał być arystokratą. Naśladował jej styl życia, obyczaje i maniery. Kupił powóz, klacz wyścigową, uczył się języka angielskiego, zdobył dyplom szlachecki. Ale pomimo tego, wysiłki spełzły na niczym. Jego miłość była nieodwzajemniona, a on sam przeżywał chwile zazdrości, zwątpienia i upokorzenia. W końcu przekonał się o obojętności i zakłamaniu Izabeli, ale nadal trudno mu było zrezygnować z tego uczucia. Izabela z kolei kochała się w Rossim i Malinarim, a gdy zdecydowała się wreszcie wyjść za Wokulskiego pod naciskiem rodziny, to wyłącznie licząc na jego pieniądze. Miłość Wokulskiego do panny Łęckiej trwała wbrew jego mądrości, miał on bowiem serce romantyka, ale umysł pozytywisty. Tymczasem Stach (jak go nazywał Rzecki) zadawał sobie pytanie:

„…któż to miłość przedstawił mi jako świętą tajemnicę?
Kto nauczył mnie gardzić codziennymi kobietami, a szukać niepochwytnego ideału? Miłość jest radością świata, słońcem świata, wesołą melodią w pustyni, a ty co z niej zrobiłeś?… żałobny ołtarz”.

Wokulski w pogoni za kobietą-aniołem ponosi życiową klęskę, jak wszyscy jego romantyczni poprzednicy. Nie pomaga mu umysł pozytywisty, umysł przedsiębiorcy, gdyż miłość jest zbyt wielka. Według mnie, małżeństwo z Izabelą stałoby się największą z możliwych klęsk dla głównego bohatera. Nie warto się poniżać, wiązać z tak obojętną na uczucie osobą, nie warto nawet jej lubić, czy spędzać z nią czas. To więc dlaczego się mówi, że Wokulski poniósł klęskę? Z pewnością dlatego, że jako pozytywista, ale i romantyk nie znalazł szczęścia w miłości, nie związał się z żadną inną kobietą. Wybrał kobietę „Lalkę”. Jak napisał Jan Kott w książce „O Lalce Bolesława Prusa”:

„Jeżeli Wokulski ma zostać pozytywnym bohaterem historii, musi zginąć, i to zginąć z winy arystokracji, albo… wynaleźć metal lżejszy od powietrza”.

Myślę, że Wokulski nie popełnił samobójstwa, Był w końcu pozytywistą, człowiekiem wykształconym, który na pewno zrozumiał, że Izabela nie jest warta jego śmierci. Być może pojechał do Paryża pracować z profesorem Geistem. „Sława” Bolesława Prusa z pewnością rozstrzygnęłaby wszelkie wątpliwości. „Nie wszystek umarł” – ocalił siebie, zerwał z chorymi relacjami kupiec – arystokraci. Doktor Szuman w zakończeniu powieści powiedział:

„Umarł – przywalony resztkami feudalizmu”.

I nie są to tylko ruiny zamku, ale kanony arystokracji, których uosobieniem jest Łęcka – przyczyna życiowej tragedii bohatera „Lalki”.
Wokulski jest idealistą ukazanym przez Prusa na tle społecznego rozkładu. Koncepcję tej postaci skrytykował Świętochowski, któremu Stanisław Wokulski wydawał się „z dwu różnych połów sklejony”.

„Ten ktoś był to zuchwały dorobkiewicz, który od roku ścigał ją spojrzeniami w teatrach i na koncertach […] z tej epoki pamiętała tylko jego grubą, ciosaną figurę, czerwone ręce i szorstkie obejście, które obok grzeczności innych kupców, wydawało się nieznośnym, a na tle wachlarzy, sakwojażów, parasoli, lasek i tymi podobnych galanterii – po prostu śmieszne”.

– „Nikczemnik… nikczemnik”.

Tak oto oceniła Wokulskiego Łęcka – pseudokobieta, zdegenerowana, zdemoralizowana i fałszywa egoistka. Cieszę się, że Wokulski ją porzucił, udowodnił, że nie interesuje go „świat wiecznej wiosny”, lecz kieruje nim rozsądny program pozytywistów.

Bibliografia:

1. Bolesław Prus „Lalka”
2. Henryk Markiewicz „Literatura pozytywizmu”
3. Marian Stępień i Aleksander Wilkoń „Historia literatury polskiej w zarysie”
4. Józef Bachórz „Pozytywizm”
5. Jan Kott „O Lalce Bolesława Prusa”

Plan:

1. Stanisław Wokulski – przedstawienie postaci.
a) Posada subiekta u Hopfera i edukacja na studiach.
b) Udział w powstaniu styczniowym.
c) Pobyt na Syberii.
d) Powrót do kraju.
e) Spotkanie Izabeli w teatrze.
f) Wyjazd w poszukiwaniu fortuny.
g) Przyjazd do Warszawy.
2. Zabieganie o względy Izabeli Łęckiej.
3. Odrzucenie zalotów kupca.
4. Klęska Wokulskiego, a może wybawienie?
5. Tajemnicze losy bohatera.
6. Wokulski – romantyk i pozytywista.
[AS]