„Król Olszyn” Johanna Wolfganga Goethego

  • Goethego uważa się za twórcę, który wprowadził balladę na salony literackie.
  • W balladzie czytelnik poznaje pędzącego na koniu mężczyznę z przytulonym do jego piersi dzieckiem, prawdopodobnie chorym.
  • Akcja dzieje się w nocy, jest zawieja, groźnie szumią drzewa, przed oczami chłopca pojawia się postać króla Olszyn, namawiającego go do odwiedzenia jego królestwa.
  • Obiecuje mu wspaniałą zabawę, ale dziecko jest przerażone i prosi ojca o pomoc.
  • Ten uspokaja go, wierząc że to tylko wyobraźnia dziecka, a nie żadne siły nadprzyrodzone.
  • Ojciec dziecka to człowiek o ustalonym systemie wartosci, który dostrzega tylko rzeczy realne.
  • Niestety dziecko umiera.

  • Wiersz ma cechy utworu programowego.
  • Poeta prowadzi dialog między racjonalistyczną a romantyczną wizją świata.
  • Nie daje odpowiedzi ktory świat jest lepszy.
  • Staje się materiałem do dyskusji i filozoficznej zadumy nad światem.
  • Utwór stał się inspiracja dla wielu twórców.

Kto jedzie tak późno wśród nocnej zamieci?
To ojciec z dziecięciem jak gdyby wiatr leci.
Chłopczynę na ręku piastując najczulej,
Ogrzewa oddechem, do piersi go tuli.

„Mój synu, dlaczego twarz kryjesz we dłonie?”
„Czy widzisz, mój ojcze? Król Olszyn w tej stronie,
Król Olszyn w koronie, z ogonem jak żmija!”
„To tylko, mój synu, mgła nocna sie zwija.”

„Chodź do mnie, chłopczyno, zapraszam najmilej,
Pięknymi zabawki będziem się bawili,
Chodź na brzeg, tu kwiatki kraśnieją i płoną,
A moja ci mama da suknię złoconą.”

„Mój ojcze, mój ojcze! czy widzisz te dziwa?
Król Olszyn do siebie zaprasza i wzywa!”
„Nie bój się, mój synu! skąd tobie te dreszcze?
To tylko wiatr cichy po liściach szeleszcze.”

„Chodź do mnie, chłopczyno , poigrasz z rozkoszą,
Mam córki, co ciebie czekają i proszą,
Czekają na ciebie z biesiady nocnymi,
Zaśpiewasz, potanczysz, zabawisz się z nimi.”

„Mój ojcze, mój ojcze! ach, patrzaj… gdzie ciemno…
Król Olszyn ma córki, chcą bawić się ze mną.”
„Nie bój się, mój synu, ja widzę to z dala.
To wierzba swe stare gałęzie rozwala”.

„Chodź do mnie, mój chłopcze, dopóki masz porę.
Gdy chętnie nie przyjdziesz, toć gwałtem zabiorę.”
„Mój ojcze, mój ojcze! ratujcie dziecinę!
Król Olszyn mnie dusi… mnie słabo… ja ginę…”

Ojcowi bolesno… on pędzi jak strzała.
Na rękach mu jęczy dziecina omdlała.
Dolata na dworzec… lecz próżna otucha!
Na ręku ojcowskim już dziecię bez ducha.