- Zabawny wierszyk o logopedach, elegancko ubranych przebywających w klubie.
- Chwalą się zestawem jednosylabowych wyrazów służących do ćwiczenia wymowy.
- Komizm polega na kontraście między poważną sytuacją – panowie w garniturach prowadzą rozmowę w klubie – a jej osobliwą treścią: „bak, becz, ból, był…”, „wrak, krew, grom, pryk…”.
- Dla przypadkowych słuchaczy brzmi ona absurdalnie, ale dla logopedów jest zawodową zabawą z wymową.
- Środki językowe:
- nagromadzenie krótkich, jednosylabowych wyrazów,
- powtórzenia,
- wyliczenia,
- rytmizacja,
- zestawianie podobnych i trudniejszych artykulacyjnie grup głosek.
- Powtarzanie tych samych słów w zmiennej kolejności sprawia, że fragmenty przypominają łamańce językowe.
- Budowa: utwór ma charakter wierszowanej anegdoty.

W pewnym klubie, przy stolikach,
popijając soczek z wodą,
dwaj panowie w garniturach
taki oto dialog wiodą:
– Poszukałem i znalazłem!
Niech szanowny pan posłucha,
jak to dźwięczy, jak to płynie
i jak miło brzmi dla ucha –
bak, becz, ból, był,
mak, mecz, mól, mył,
był, bak, becz, ból,
mył, mak, mecz, mól,
ból, był, bak, becz,
mól, mył, mak, mecz,
becz, ból, był, bak,
mecz, mól, mył, mak!
– Całkiem niezłe, całkiem niezłe,
ale przyznam się, kolego,
że ja też nie próżnowałem,
no i mam tu coś lepszego –
wrak, krew, grom, pryk,
brak, brew, prom, ryk,
pryk, wrak, krew, grom,
ryk, brak, brew, prom,
grom, pryk, wrak, krew,
prom, ryk, brak, brew,
krew, grom, pryk, wrak,
brew, prom, ryk, brak!
– Co to za dziwaczna mowa?-
Wokół dziwią się sąsiedzi.
A to w klubie, przy stolikach,
rozprawiają logopedzi.
