„Spójrzmy prawdzie w oczy” Stanisława Barańczaka

  • Wiersz z gatunku liryki refleksyjnej, jest to też liryka podmiotu zbiorowego.
  • Nie ma podziału na strofy, brak rytmu i rymów.
  • Jest to więc wiersz wolny, biały.
  • Szczególny zabieg zastosowania przerzutni wprowadza do monologu elementy dynamiki i napięcia.
  • Tematem wiersza jest protest przeciwko zakłamywaniu współczesnej rzeczywistości.
  • Szczególnego wymiaru nabiera wyraz prawda.
  • TO „spójrzmy prawdzie w oczy” jest wołaniem o odrzucenie tyranii i obłudy i proste odkłamanie rzeczywistości.
  • Postępować należy tak, by bez wstydu spojrzeć ludziom w oczy, by po prostu być człowiekiem.
  • Dla poety frazeologizm „spójrzmy prawdzie w oczy” stanowi odbicie smutnego, trudnego i zakłamanego świata.
  • Wyjaśniając znaczenie frazeologizmu trzeba wiedzieć, że oznaczab „przyjąć do wiadomości niemiłe fakty, pogodzić się z tym co zaistniało”.
  • Zwykły, prosty człowiek stanowi większa wartość niż fałszywe idee.
  • Wypowiedziane słowa  „stańmy na wysokości oczu, jak napis kredą na murze” należy rozumieć jako wskazanie kierunku działań, komunikat jak nakleży postępować (w poezji i życiu).
  • Służy temu także tryb rozkazujący „dajmy z siebie wszystko na własność tym spojrzeniom”.
  • Podmiot liryczny mówi w imieniu uczciwych ludzi, wypowiadając się w liczbie mnogiej.
  • Kieruje swą wypowiedź do odbiorców, czując z nimi jedność.
  • Nastój wiersza jest poważny z delikatną nutką ironii”.

Spójrzmy prawdzie w oczy: w nieobecne
oczy potrąconego przypadkowo
przechodnia z podniesionym kołnierzem; w stężałe
oczy wzniesione ku tablicy z odjazdami
dalekobieżnych pociągów; w krótkowzroczne
oczy wpatrzone z bliska w gazetowy petit;
w oczy pośpiesznie obmywane rankiem
z nieposłusznego snu, pośpiesznie ocierane
za dnia z łez nieposłusznych, pośpiesznie
zakrywane monetami, bo śmierć także jest
nieposłuszna, zbyt śpiesznie gna w ślepy zaułek
oczodołów; więc dajmy z siebie wszystko
na własność tym spojrzeniom, stańmy na wysokości
oczu, jak napis kredą na murze, odważmy sie spojrzeć
prawdzie w te szare oczy, których z nas nie spuszcza,
które są wszędzie, wbite w chodnik pod stopami,
wlepione w afisz i utkwione w chmurach;
a choćby się pod nami nigdy nie ugięły
nogi, to jedno będzie nas umiało rzucić
na kolana.